Czas czytania to tylko niecałe 2 minuty 🙂

Nie znam nikogo kto lubi łuskać ryby. Ba! Ta czynność raczej kojarzy się z długotrwałą, mało estetyczną i nudną jak cholera czynnością. Nie obiecuję wprawdzie, że ze mną będzie mniej nudno, ale na bank szybciej.

Złap za rybę i piźnij nią o blat. Pokrop delikatnie octem lub olejem, a następnie zostaw na parę minut. Załatwione. Łuski będą odchodzić dużo, dużo sprawniej. Pamiętaj przy tym, że ryby skrobie się w kierunku od ogona do głowy.

Jak masz tę czynność zaplanowaną od dawna, to wrzuć rybę do ciepłej, ale nie wrzącej wody i zostaw ją tak na kilka godzin. Pyk, cały myk. Ta metoda najlepsza jest dla ryb, które mają twardą, silnie przyrośniętą łuskę.

Inny sposób to namoczenie ryby w gorącej wodzie, a następnie obieranie jej tarką. Jeśli nie przegniesz z trzymaniem jej pod strumieniem wody i skóra nie popęka, to działanie z tarką znacznie przyspieszy proces pozbycia się łusek.

Skrobanie, golenie lub parzenie to najlepsze metody na usprawnienie twojej zabawy z rybeczkami. Możesz to robić nawet grubym pumeksem lub drucianym zmywakiem. Serio! Pumeks zwilżaj co jakiś czas. Pstrągi lub liny możesz skrobać wyrwaną z korzeniami darnią. Takie wycieranie łusek znacznie skraca tradycyjny czas, który najczęściej przeznaczamy na pozbycie się łusek.

Obojętnie którą metodę wybierzesz, mam dla ciebie jeszcze jedną wskazówkę. Posyp stół solą, a dzięki temu rybcia nie będzie się tak ślizgać i tym samym szybciej ją oczyścisz.

Jedz wodne stworzenia, człowieku, to samo zdrowie!

Piszcie do mnie na paweldrag@op.pl