Czas czytania to tylko niecałe 2 minuty 🙂

Nie ma to tamto, w każdej dziedzinie życia funkcjonuje jedna niepodważalna rada – trening czyni mistrza. Także jeśli chcesz, by twoja fasola, ryż, kot czy co tam chcesz, gotowały się szybciej, to regularnie ćwicz i nie zrażaj się niepowodzeniami. Jest jednak parę patentów, które mogą ci zdecydowanie ułatwić proces pichcenia.

Wielu uważa, że gotowanie fasoli to wyższa szkoła jazdy. Nic bardziej mylnego, a prawidłowe jej przyrządzenie spowoduje, że nie będziesz miał żadnych kłopotów żołądkowych i historii typu wzdęcia.

Proces gotowania będzie szybszy, jeśli dzień wcześniej dokładnie ją umyjesz pod bieżącym strumieniem, wbijesz do michy z zimną wodą, tak by przykryć ziarenka, po czym zostawisz na noc, by spęczniała i zwiększyła swoją objętość. Następnego dnia wymień wodę na świeżą, tak by znowu przykryć fasolę, i gotuj około 35 minut. Pamiętaj, by posolić ją na samym początku, ponieważ zmiękcza to jej skórkę i tym samym gotuje się szybciej. Nie przeginaj jednak z solą, bo może pęknąć. Wystarczy łyżeczka na jeden litr. Najpierw na sporym ogniu, po około 10-15 minutach na małym i pod przykryciem, choć tak, by mieć uchyloną lekko przykrywkę. Niektórzy uważają, że to gotowanie na sporym ogniu jest złym pomysłem, bo fasola się marszczy, pęka, a czas gotowania się wydłuża, ale ja nigdy nie miałem takiego przypadku, także wykluczam to ze swojej świadomości. Moja metoda działa. Z jednym twierdzeniem się jednak zgodzę – dłuższe gotowanie bardziej rozkłada węglowodany odpowiedzialne za wzdęcia. No cóż, coś za coś…

W czym jest podstawa patentu? Przede wszystkim w tym moczeniu i właściwym używanie soli. Jeśli tego nie zrobisz, to przygotuj się na dwie godziny dłuższego gotowania, a może to się także wydłużyć ze względu na twardość lub miękkość wody, a także świeżość fasoli – stara jest lipna i czeka cię z nią długa zabawa. W każdym razie gotowa jest wtedy, kiedy rozpada się pod uciskiem widelca.

Jeszcze inna metoda jest prościutka, ale trochę mniej jej ufam. Wystarczy, że przez około minutę będziesz gotował  fasolę, a następnie godzinę ją moczył. Powtarzaj tak kilka razy, aż do zmiękczenia. Serio działa, sprawdzane.

Wcinaj sporo fasoli i to przez cały rok. Karłowatą, białą, czerwoną, obojętnie. Trudno spotkać warzywo, które by łączyło w sobie tak dużą ilość witamin, składników mineralnych i białka.

Piszcie do mnie na paweldrag@op.pl