Czas czytania to tylko niecałe 2 minuty 🙂

Nie znoszę tej czynności, więc do prób umycia okien podchodzę kilka razy. Na zasadzie, że stoję przed nimi, spoglądam z marsową miną, myślę o tym, że są usyfione, stwierdzam, że nie ma dla nich żadnej nadziei i ostatecznie odpuszczam. Czasem jednak przychodzi moment, najczęściej pod presją innych osób, że spinam poślady i zabieram się za działanie. Wtedy już wprowadzam w życie obcykane patenty na szybsze „myju-myju chlastu-chlastu”.

Zacznij od wyboru odpowiedniego dnia. Najlepszy będzie ten, kiedy niebo jest pokryte chmurami. Gdy jest słonecznie, to szyby szybciej wysychają i robią się na nich intensywne smugi. Co nie znaczy, że masz to robić w deszczu, chmury wystarczą!

Przetrzyj ramy okienne mokrą szmatką, dzięki czemu nie porysujesz ich i odejdzie ci trochę pracy. Nawilż ją ciepłą wodą z sodą – dwie łyżki na jeden litr powinny wystarczyć. Dobry jest też spirytus denaturowany. Nie będzie żadnego pyłku, a ty nie zamęczysz się ciągle poprawiając po sobie.

Nie wydawaj kasy na płyn do mycia szyb, bo po co tracić czas i kasę? Wymieszaj wodę z płynem do mycia naczyń. Kilka kropli wystarczy na cztery litry wody. Przecieraj okrężnymi ruchami, tak zaoszczędzisz swoje cenne minuty. Puść w tle muzykę, którą uwielbiasz. Zobaczysz, że jej pozytywny wpływ sprawi, że ukończysz pracę szybciej niż zazwyczaj.

Zamiast płynu do mycia naczyń, możesz także użyć soku z cytryny. Pięć łyżek zmieszaj z trzema litrami wody. To kapitalny patent na poradzenie sobie z brudnymi szybami za pomocą domowych, błyskawicznych sposobów. Zapytaj babci, wielce prawdopodobne, że tak kiedyś robiła.

Do tej czynności nada się także ocet. Jeśli wlejesz do swojej miski parę kropli płynu do zmiękczania tkanin, to na szybach nie będzie osadzał się kurz.

W tym wszystkim dobra będzie dla ciebie ściereczka z mikrofibry, która pochłania kilka razy większą ilość wody niż sama waży oraz nie pozostawia smug. Raz jeszcze przetrzesz mokrą powierzchnię i będzie gitara.

I jak, pomogło i było szybciej?