Czas czytania to tylko niecałe 3 minuty 🙂

Ile z nas zerwało się rano w ostatniej chwili, przeklinając budzik, który znów nie zadzwonił? Znów zaczynasz się zastanawiać – co zdążę zrobić przez te marne dziesięć minut? Zjeść śniadanie, ubrać się, umyć zęby, zrobić makijaż? Pierwszą czynność zrobisz w drodze lub na miejscu, dwie pozostałe zajmą Ci raptem pięć minut. Wątpisz, że to wystarczy, aby się umalować? Sprawdź!

Jeżeli należysz do nielicznego grona szczęściar, które nie potrzebują korekty tego, co „natura dała”, możesz przejść do kolejnego artykułu. Jednak ankiety dowodzą, iż prawie sto procent kobiet używa tuszu do rzęs, a ponad połowa podkładu i pudru. Makijaż wykonany w pięć minut nie odda boskiego efektu rodem z magazynów – ile godzin profesjonaliści pracują na taki efekt?! Jednak sprawi on, że poczujesz się pewniej, nawet gdy masz wyrzuty sumienia, iż znów zaspałaś.

Użyj podkładu. Rozprowadź go swoimi palcami, zaoszczędzisz czas. Ponadto specyfik nałożony w ten sposób, „rozgrzany” ciepłem opuszków, idealnie stopi się ze skórą. Minęła minuta.

Delikatnie oprósz skórę pudrem. Da ci to pewność, że cera będzie miała jednolity koloryt, a sam podkład nie zetrze się z twarzy, zanim zdążysz wskoczyć w pędzie do samochodu lub autobusu. Nie musisz rezygnować z różu, ani bronzera. Wciąż druga minuta nie minęła! Wystarczy lekkie muśnięcie, a kształt Twojej twarzy będzie podkreślony. Brzoskwiniowe odcienie usuwają oznaki zmęczenia!

Zrób kreskę czarną kredką, zrezygnuj z eyelinera. Zapewne jesteś tak zestresowana, że linia bardziej będzie przypominała zygzak. Nanosząc kredkę na linii rzęs sprawisz, iż oczy będą wyraźne, a same rzęsy będą wyglądały na bardziej gęste. Zanim przejdziesz do tuszowania ich – sięgnij po jasny, lekko opalizujący cień do powiek. Muśnij wewnętrzny kącik oka – twoje spojrzenie będzie rozświetlone. Nikt nie pomyśli, że zaspałaś 😉

Więcej czasu – czyli dwie minuty, które Ci pozostały – przeznacz na użycie tuszu do rzęs. Makijaż bez maskary sprawia wrażenie niewykończonego. To ona jest naszą „kropką nad i”. Zrób to dokładnie, zwolnij na moment. Nie masz czasu na poprawki, a niezaschnięty tusz lubi się odbijać pod łukiem brwiowym.

Ostatni ruch w finalnych sekundach – błyszczyk lub pomadka. Ta druga wymaga większej precyzji nakładania, bowiem nie wygląda estetycznie, gdy wychodzi poza kontur ust. Nie masz teraz czasu, pamiętaj! Sięgnij więc po błyszczyk, a jeżeli lubisz mocniej podkreślone usta – wybierz ten kryjący o intensywnym odcieniu. Jeżeli użyjesz bezbarwnego, możesz również delikatnie wklepać go w miejsce kości policzkowych. Rozświetlacz zostaw na dzień, kiedy nie zaśpisz.

Ostatnie spojrzenie w lustro zanim sięgniesz za klamkę drzwi. Wyglądasz rewelacyjnie, prawda?

Zobacz także: Jak szybciej pokochać… samą siebie?